To było lato, słońce przeciskało się przez liście czereśni nade mną. Leżałam w ich cieniu i słuchałam radia. Jakiś męski głos zapowiadał piosenkę „Rush, rush” Pauli Abdul. Był dźwięczny i delikatny, wibrował w przestrzeni łomżyńskiej działki, na którą wpadłam po…
Dziś są Twoje urodziny. Obudziłam się wcześniej, szłam do pracy myśląc o Tobie, świt rozlewał się szybko, natarczywie. Ostatecznie jest lato, pomyślałam, można pospać dłużej, poczekasz. Wir soboty wkręcił mnie natychmiast, przynosząc nowe nagrania, rozmowy i montowanie, czyszczenie słów dla…
Leżał w szufladzie. Niepozorny, starodawny, jakby wyciągnęła go z dawnych zasobów taty, który zawsze notował wszystko- tworzył rozległe opracowania dziejów harcerstwa i zapisywał notatki codziennego życia. Zeszyt z przepisami mama włożyła do ostatniej szafki, którą zabieraliśmy z łomżyńskiego domu ….
Czy pani się nie boi? Na pani działce umarła kobieta. Przyszła, posadziła pomidory i padła w zagonki. O, co tu się działo, reanimowali ją, ale nic z tego nie wyszło. Przeniosła się na tamten świat, a pomidory rosły potem i…
Nawet nie mam się komu poskarżyć, że umierasz, Zosiu. Jest rano, świt rozlewa się powoli po niebie, muska łóżko na którym leżysz.Z dala od Ciebie siedzę w ciemnym studiu, mówię do ludzi. I myślę o Tobie. Z odległego miasta posuwasz…
Czy to nie jest dziwne, że rzeczy- bezduszni świadkowie naszego istnienia są trwalsi niż my? Na przykład szklanka. Z ciemnego, niemodnego już szkła, z wygodnym uchem. Właściwie dzień zaczynał się od zapachu kawy, pośpiesznie zalewanej wrzątkiem. Puchata czapa gromadziła się…
