To nie jest proste być kobietą. Codziennie mierzysz się z cudzymi kanonami, stereotypami, kompleksami, dzięki którym jesteś za głupia, za mądra, za brzydka, za zrobiona, za operatywna, za leniwa, za młoda, za stara. Za bardzo, nie za bardzo, zawsze COŚ…
Ten rok jest inny. Choć taki sam, przecież znowu czekam na wiosnę. Zmrożona ziemia przyjęła mnie wczoraj w drugim domu, wychłodzonym moją nieobecnością. W oddali nieśmiało śpiewały ptaki, nagie drzewa rysowały sterczącymi patykami znaki na niebie. Spotkaliśmy się z panem…
Dlaczego warto kochać książki? Bo nigdy nie znikają!
Leżała wśród książek, które musiałam oddać. Niewyraźne zdjęcie na stronie tytułowej i dwieodwrócone wobec siebie szóstki są z innego życia, a przecież głowę daję, że to było niedawno. Nazwiska,adresy, numery telefonów- wszystko ułożone tak, by książka telefoniczna mogła spełniać jedną…
Tartak Stary 3 brzmi jak zaklęcie do zatrzaśniętych drzwi. Widzę to miejsce. Mam kilka lat, biegnę za tatą trzymając go za palec. Spieszymy do szkoły, w której jest dyrektorem. Za nami mości się dom, pod schodami bawię się tu w…
To na pewno był wspaniały pomysł, oczywiście, jeśli chodzi o dzieci. Wspinały się na skarpy, krzyczały, biegając wśród wiosennych kęp traw. W dole wiła się Narew, w górze śpiewały pierwsze wiosenne ptaki. Kto wpadł na pomysł, żeby zaprosić tu gości?…
Piętnaście lat i ani jednego snu. Jakby go nigdy nie było. A przecież mam stare kroniki, w których zapisywał drobiazgi z życia nauczyciela, harcerza, kolekcjonera, miłośnika natury poznawanej najchętniej na szlaku, z innymi. Mam kartki z podróży, które pisał, książki…
Noc wkracza do domu szybko- a ledwie wróciłam z pracy. Listopadowa ciemność- głęboka i długa-przytula się z kotami do welurowej kanapy. Pachnie herbatą z imbirem. Dziś wreszcie zawieszę kalendarz adwentowy dla swoich dzieci, zawsze cieszyły się z wyciąganych codziennie cukierków!…
Trzeba otworzyć wreszcie tę torebkę. Jest niepozorna. Damska. Skarbnica rzeczy najważniejszych, czarna, skórzana, lekko niemodna czeka na to, by znowu dotknęły ją delikatne ręce- rozpięły zamek, zanurzyły się w głębokiej czeluści. Odwagi, Kasiu, to już osiem lat. Żółty notesik idzie…
Byłam naprawdę przerażona -sama w obcym i nielubianym mieście. A to było pierwsze miejsce, które zobaczyłam, gdy wysiadłam z dziesiątki. Ulica Świerkowa szła w bok, na prawo, za kilkoma drewnianymi chatkami. Szukałam uniwersytetu i ten rosły gmach- ni to rozległe…
