Wszystko zaczęło się od tego, że radio likwidowało blog, który prowadziłam od 2008 roku. Wiem, że cieszył się powodzeniem, ale przyszły nowe czasy. Co zrobić z wpisami, gdzie je przenieść?- myślałam, bo szkoda mi się zrobiło tych zapisków, w których pełno było moich kotów, pracy na antenie, dzieci i miłości.

I wtedy Monika podpowiedziała, żebym założyła własną stronę. Skończyłam kurs z wordpressa, i byłam pewna, że poprzenoszę stare teksty na nową stronę. Ale okazało się, że nie pasują, są zapisem minionego czasu. Wtedy usiadłam i w trzy dni napisałam kilka wpisów, szczególnie o moich podróżach. Węgry, Włochy, Taboryszki, Chorwacja. Szczególnie ten ostatni jest mi bliski, bo pełno w nim nieobecności mojej mamy, która umarła dwa miesiące wcześniej. Mama jest częstą bohaterką moich wieczorów przy klawiaturze. W Chorwacji brzmiało to tak

http://tudorotasokolowska.pl/2017/01/11/mama-chorwacja/

Portugalia, Bergamo, Korfu, Ziemia Święta, ale przede wszystkim Londyn- to kierunki, które nieśpiesznie opisuję. Ciekawi mnie życie w innych częściach świata, ale przede wszystkim ja sama wyjęta z realiów ukochanego miejsca, z którego patrzę na życie. Kiedy jestem w obcych krajach, próbuję spoglądać na świat oczami mieszkających tam ludzi. Na Londyn zerkam najczęściej tak, jak patrzy na to miasto moja córka Natalia

http://tudorotasokolowska.pl/2018/05/01/tylko-londyn/

Świat ciekawi najbardziej. Lubię pojechać, żeby wrócić. Kocham tę samą ścieżkę przez las, ten sam chodnik do sklepu, identyczną drogę na spacer.Znam nie tylko widok, ale i coś pomiędzy, co skryte w imponderabiliach. Zapach wiatru, gdy jadę na rowerze. Gasnący wieczorem śpiew ptaków, odpływanie króla- słońca -za horyzont. Lubię patrzeć i czuć wszystko z mojego ulubionego miejsca, czyli maleńkiej działki, o której też chętnie piszę

http://tudorotasokolowska.pl/2018/06/03/nowi-na-dzialce/

Jeśli słowa zaczynają się ze mnie przelewać za bardzo- siadam i piszę. Często recenzuję książki, ale nie tak, jak wszyscy. Raz robię to w punktach, jak w przypadku Stasiuka- ot, tak,

http://tudorotasokolowska.pl/2017/01/19/3861/

Innym razem książka (i życie) prowokuje mnie do napisania recenzji, która jest opowiadaniem

http://tudorotasokolowska.pl/2019/02/23/tuz-za-sciana/

Pisania jest u mnie najwięcej i wiem, że zaglądacie tu chętnie po to, żeby czytać. Dziękuję Wam serdecznie 🙂 Dla mnie słowa to często także terapia

http://tudorotasokolowska.pl/2017/05/10/smierc-i-truskawki/

Ponieważ jestem z krwi i kości radiowcem (myślę dźwiękiem, kiedy słucham kogoś, od razu montuję w głowie, słowami maluję obrazy tak, żeby można je było zobaczyć) moje pisanie jest też o radiu. Jego tajnikach i zakamarkach

http://tudorotasokolowska.pl/2017/03/17/4042/

I na zakończenie jeszcze jeden tekst, który wywołał poruszenie, bo został odebrany bardzo osobiście. Dostałam wtedy tak wiele sygnałów i troski o moje zdrowie. Ale ponieważ jest dobrym początkiem na kolejne sto tekstów- zamieszczam go i tu:

http://tudorotasokolowska.pl/2017/08/20/natychmiast-do-zrobienia/

Zaglądam tu po to, żeby znaleźć i Twój ślad czytelniczko i czytelniku. Lubię Twoje listy i krótkie slowa w komentarzach. Bądź szczodra. Nie skąp siebie. Pisz do mnie tak, jak ja -piszę do Ciebie.

Dziękuję że tu jesteś 🙂